MAŁŻEŃSTWO, Z ŻYCIA WZIĘTE

Pierścionek od kluczy, drugi-pierwszy taniec i pozycja boczna ustalona… czyli nasz ślub bez pieniędzy

Często główną przyczyną, która powstrzymuje pary przed zawarciem małżeństwa jest brak pieniędzy na organizację ślubu i wesela. Sami wzięliśmy ślub w wieku 21 lat. Pracowaliśmy na śmieciówkach bez jakichś lepszych perspektyw finansowych, ja studiowałam zaocznie, wynajmowaliśmy pokoje na stancjach, a u Mateusza były pluskwy. Od momentu, kiedy oświadczył mi się kółkiem od kluczy do naszego ślubu minęło niecałe 9 miesięcy. Powiedzieliśmy Bogu: „Chcemy być razem, ale nie mamy pieniędzy, pomóż!”.

W pierwotnym zamyśle miała być tylko Msza i obiad z rodzicami i rodzeństwem. Ostatecznie jednak nasi rodzice postanowili wesprzeć nas finansowo i dzięki temu mogliśmy zorganizować coś większego. Tak czy inaczej, dzięki wsparciu naszych bliskich udało nam się po pierwsze uczynić tę uroczystość  naprawdę wyjątkową, a po drugie sporo zaoszczędzić 🙂 A zadziało się tak:

Moja babcia sprezentowała nam obrączki. To niesamowite, że nosimy teraz symbol nie tylko naszego małżeństwa, ale też małżeństwa naszych dziadków, które zgodnie z przysięgą trwało aż do śmierci. Babcia zrobiła dla mnie również najpiękniejszy na świecie wianek. Powstał dzień przed ślubem i żeby kwiatki nie zwiędły schowaliśmy go do lodówki. Pachniał trochę kiełbasą, ale co tam. Przygotowała też moją wiązankę, podwiązkę i bukiety na stoły, także ogólnie babcia jest super! 🙂

Znajomy Mateusza zaprojektował nam zaproszenia za butelkę rumu, którą ostatecznie sami wypiliśmy. No jakoś tak wyszło…

Moja sukienka miała być z sieciówki, ale mama skutecznie wybiła mi to z głowy. Do wypożyczenia dorzuciła się moja chrzestna i jakoś poszło 🙂 Makijaż i fryzurę fachowo zrobiły mi, już nie pierwszy raz, siostry Mateusza. Co tu dużo mówić, dobrze się wżeniłam 🙂

O zrobienie zdjęć poprosiłam moją koleżankę. Zawsze zachwycały mnie jej zdjęcia z podróży i stwierdziłam, że na pewno świetnie sobie poradzi, mimo że to był chyba pierwszy ślub, który fotografowała. Wrzucam kilka zdjęć, więc oceńcie sami, ale według mnie wyszło genialnie!

Znajomy ksiądz,który nam pobłogosławił nie chciał nawet słyszeć o żadnej kopercie. W trakcie spotkania, na którym ustalaliśmy szczegóły pokazał nam ornat z afrykańskimi wzorami, który dostał od znajomego misjonarza. Zażartowaliśmy, że może niech założy go na ślub…

Pod kościołem przywitała nas kapela ludowa, w której kiedyś udzielał się Mateusz. Mój tata jest organistą, więc oprawę muzyczną mszy też mieliśmy załatwioną. Trochę Go poniosło na zakończenie, no ale wiecie jak to jest…Wydrukowaliśmy też teksty pieśni i czytań, żeby wszyscy mogli się aktywnie włączyć.

Po ślubie zrobiliśmy mini-wesele dla najbliższej rodziny. Muzykę załatwił nasz świadek. Co prawda razem z ciocią Mateusza ukradł nam pierwszy taniec, ale potem w ramach rekompensaty specjalnie dla nas zadedykował „Bo do tanga trzeba dwojga”.                              Mój brat spontanicznie wcielił się w rolę wodzireja. Były oczywiście krzesełka, rozpoznawanie po stopie i zbieranie na wózek (fajnie się jeździło na segwayach podczas podróży poślubnej, ale teraz by się te pieniądze przydały…).

Na drugi dzień urządziliśmy grilla dla przyjaciół w stodole ośrodka letniskowego. Sami przygotowaliśmy ozdoby, bukiety wzięliśmy z poprzedniego dnia, a nasze mamy razem z pomocnikami przygotowały szaszłyki i sałatki w miskach wielkości wanienek do kąpania noworodków. Tu w zabawach było już trochę trudniej o dyscyplinę uczestników. Chyba wpływ na to miał fakt, że nasi goście byli bardziej spragnieni niż głodni. Gaszenie pragnienia bywa dość męczące, więc umiejętność układania w pozycji bocznej ustalonej jest podczas takich imprez niezbędna.

Wracając do głównego tematu, myślę, że jeżeli naprawdę chcecie być razem to pieniądze (tzn. ich brak) nie mogą być przeszkodą. W sumie dzięki niedoborom finansowym skupiamy się bardziej na istocie tego wydarzenia – sakrament, którego sobie udzielamy jest przecież bezcenny! Cała reszta to przyjemny, cudowny, ale tylko – dodatek.

Dzięki naszym bliskim udało zorganizować piękną, skromną uroczystość. Wierzę w to, że Wy też macie wokół siebie osoby, które widząc Waszą miłość z chęcią pomogą Wam w przygotowaniu Waszego święta. W końcu miłość jak się dzieli to się mnoży… czy jakoś tak 🙂

A jeżeli właśnie dostaliście zaproszenie na ślub od bardzo młodej pary poniżej prezent idealny:

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *