CIĘŻKI TEMAT

Wszystkie odcienie szarości

Pro-life-Pro-choice. My-Oni. Czarne-Białe. Źli-Dobrzy. Mądrzy-Głupi. A gdzieś pomiędzy nami kobieta i jej wielka tragedia. Czy pamiętamy jeszcze o niej?

Gdy w temacie pojawia się aborcja, a zdania są podzielone, na bank zaraz usłyszymy podniesione głosy i ujrzymy wypieki na twarzy rozmówców. Wydaje mi się, że w dobie internetu, kiedy na wszystko można znaleźć odpowiedź w 5 sekund, nie potrafimy już rozmawiać na tak trudne tematy rzeczowo i dajemy się ponieść emocjom. Przeciwnika próbujemy zagiąć trafnym cytatem ze znanej osoby albo obrazkiem z demotywatorów. Powiesz jedno zdanie i już wiem do której grupy Cię zakwalifikować. Do tego jesteśmy całkowicie przekonani co do swojego zdania. No bo chyba trzeba być idiotą, żeby myśleć inaczej! We wszystkich naszych sporach zapominamy chyba trochę o Niej. A przecież to o Nią chcemy się troszczyć. O tę, którą dotknęło ogromne cierpienie. O tę, która doświadczyła wielkiej niesprawiedliwości. Którą czeka najtrudniejsza decyzja w życiu. Wybór między złym a gorszym. Między cierpieniem wielkim a ogromnym.

Wybór? Jedyny słuszny!

Kobiecie w kryzysowej ciąży nie pomoże raczej wulgarny plakat o “wyzwolonej macicy” czy o “rządzie tak gibkim, że wchodzi nam w c***i”. Nie pomogą zdjęcia zdeformowanych dzieci czy opowieści o brutalnych gwałtach. Czarne marsze są podobno ZA WYBOREM. I naprawdę mam wielką nadzieję, że tak jest! Chociaż można odnieść wrażenie, że sporo osób głosi tam raczej hasła za “jedynym słusznym wyborem” jakim jest aborcja. No bo jak wytłumaczyć np. mówienie, że rodząc chore dziecko przysparzasz mu tylko cierpienia? Myśląc tym tokiem – kobiety, które zdecydowały się (z miłości, nie z obowiązku!) urodzić takie dziecko i wychować je z wielkim trudem i poświęceniem, rezygnując właściwie ze swojego życia są złymi matkami. Myślę, że każdy, kto zna choć jedną osobę niepełnosprawną nie ośmieli się powiedzieć, że jej życie nie ma sensu.

Nie rozumiem też jak to możliwe, że w czasie kiedy negujemy Boga, a naszym bogiem staje się nauka, jedne jej twierdzenia przyjmujemy, a inne odrzucamy?  Życie zaczyna się od poczęcia. To nie twierdzenie teologii a biologii. Aborcja boli. Dziecko abortowane cierpi. To nie światopogląd. To jest udowodnione naukowo. Jeżeli jesteśmy za wyborem bądźmy w tym uczciwi. Mówmy prawdę. Kobieta w ciąży nosi pod sercem DZIECKO. Każda matka to potwierdzi. I wiecie, chodzi o to, że te kobiety też to wiedzą! Właśnie dlatego to taka wielka tragedia. Gdyby tak nie było, nie byłoby o czym rozmawiać. Kolejna rzecz: aborcja nie sprawi, że cierpienie zniknie. To nie jest zwrot sukienki na zalando. To nie jest tak, że wypełniasz formularz, przychodzi kurier i zabiera problem. To jest trauma. To jest ból. To bardzo często są wyrzuty sumienia, żałoba, depresja.

Przeczytaj zanim rozpętasz shitstorm 😉

Z drugiej strony urodzenie dziecka z wadami, chorego, niepełnosprawnego również będzie wiązać się z wielkim cierpieniem. Wczesna utrata, żałoba po dziecku, które żyło może kilka minut, czy opieka nad niepełnosprawnym przez całe życie bez żadnej pomocy to wielki trud, często męczarnia. Skrajne zmęcznie, poczucie osamotnienia, problemy finansowe. Albo w przypadku ciązy z gwałtu znoszenie wszelkich ciążowych dolegliwości i bólów porodowych… Nawet rodzenie własnego – chcianego i zdrowego dziecka może być dla kobiety traumatyczne. Osoby pro-life powinny podkreślać i doceniać ich poświęcenie. A nie jedynie krzyczeć “Morderczynie nie chcą rodzić!”, albo mówić “No to przecież jest oczywiste, że trzeba urodzić dziecko chore, z gwałtu itd., każda prawdziwa kobieta (MATKA POLKA!) powinna tego chcieć!” no… właśnie nie…

W tym wszystkim najsmutniejsze jest to, że żadne z rozwiązań nie pozbawi kobiety cierpienia. Sama ta sytuacja jest już dla niej cierpieniem. I właśnie to chyba najbardziej nas wszystkich wkurza. Wkurza nas ta bezsilność wobec tragedii, wobec niesprawiedliwości, choroby, wobec zła, którego doświadczamy. Chcielibyśmy czasem cofnąć czas, naprawić to, czego nie da się zmienić, zamazać, zapomnieć. Wszyscy chcielibyśmy, żeby dzieci rodziły się zdrowe i chciane, żeby nikt nikogo nie krzywdził. Ale niestety nie damy rady usunąć całego cierpienia ze świata. Ono jest po prostu w niego wpisane. Możemy próbować je złagodzić. Starać się pomóc osobom, których dotknęło. Tu wciąż jest dużo do zrobienia. Zbyt mała pomoc finansowa dla niepełnosprawnych. Ginekolodzy nie informujący pacjentek o hospicjach perinatalnych. Brak odpowiedniego wsparcia dla ofiar gwałtu. Wykluczenie społeczne rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi itd. itp. Może powinniśmy wszyscy zacząć od tego? Nie straszyć, ale też nie mówić “wybierz” nie dając wyboru. Ze swojej strony obiecuję już niebawem wpis o tym na jakie wsparcie można liczyć w chwili obecnej. 

Nic w życiu nie jest albo czarne albo białe. Myślę, że większość z nas odnalazłaby się w którymś z odcieni szarości…

PS: Chciałabym, żeby kobiety wybierały życie i by robiły to świadomie. Nie unikając cierpienia, ale znosząc je z jak największym wsparciem i miłością. W ogóle wydaje mi się, że człowiek, kiedy czuje się kochany, jest w stanie robić naprawdę wielkie rzeczy! 😉

Tagged , , ,

8 thoughts on “Wszystkie odcienie szarości

  1. Najgorsze co można znaleźć w tym tekście to prawdopośroskowizm. Bo w tym konflikcie chodzi o zakazanie kobietom podejmowania decyzji. Polecam zapoznać się ze statystykami aborcji wykonywanych w Polsce. Większość z nich to bardzo ciężkie uszkodzenie płodu, czyli np brak czaszki, czasem brak mózgu lub inne makabryczne uszkodzenia 🙁 I nie, nie zawsze są odcienie szarości, a prawda nie zawsze leży po środku, niestety 🙁 Bo nie rozumiem czemu jakakolwiek organizacja pro choice miałaby namawiać do jednej opcji, przecież nie o to w tym chodzi

    1. Zachęcam do poczytania historii rodzin objętych opieką hospicjów perinatalnych, żeby zobaczyć, że aborcja wcale nie jest dla wszystkich oczywistym rozwiązaniem nawet w przypadku wad letalnych. Chociażby pod tym linkiem:
      https://gajusz.org.pl/dla-potrzebujacych/historia-mieszka/
      A jeśli chodzi o organizacje pro-choice – mówiłam o marszach, które z założenia są “za wyborem”, natomiast część przychodzących na nie osób wyraźnie optuje za aborcją. Np. nie mówi: “kobieta po gwałcie może nie chcieć urodzić”, tylko: “przecież to oczywiste, że nie nikt nie chcialby rodzić dziecka gwałcicielowi” etc.

      1. No przeczytałem, ale nie o to chodzi. W całej tej dyskusji wcale nie chodzi o to o czym piszesz. Powszechny dostęp do aborcji powinien być( nie tylko z tych trzech powodów,) i nie jest to temat do zbytnich dyskusji bo to tylko opcja, którą jak wiadomo i tak każdy podejmie samodzielnie (też mogę sobie mówić co ja bym zrobił, ale hej, nie jestem kobietą, ani nie jestem w takiej sytuacji), i o to ci ludzie w czarnych marszach walczą. Bo łatwo mówić teraz że “dziecko które nie jest w stanie przeżyć jednego dnia bez opieki to dar i największe szczęście” jak i “na pewno bym usunęła”

        “przecież to oczywiste, że nie nikt nie chcialby rodzić dziecka gwałcicielowi” – no zaskakujące, że kobiety które chcą mieć wybór jakiś tam wybór deklarują ( jak sama zauważyłaś i tak go pewnie przeżyją okropnie, jeśli już będą musiały go podjąć, bardzo możliwe że jednak urodzą) ale co jest zaskakującego w tym że ktoś optuje za tym? To i tak puste deklaracje. Większym problemem jest brak dostępu(realnego, bo 3 tygodnie do ginekologa to jest żart jakiś) do antykoncepcji i do normalnej, współczesnej edukacji seksualnej. Co do większej pomocy dla rodzin z upośledzonymi dziećmi, to wiadomo że nie będzie jej na pewno za obecnej władzy. Chyba że zrobią jak zawsze pokazówkę, dla TVP. Ciężko nie zauważyć że jesteś prolife i starasz się to zakryć mitycznym “prawda leży po środku” i “powinny podjąć samodzielną decyzję”, ale np w artykule

        “Kobiecie w kryzysowej ciąży nie pomoże raczej wulgarny plakat o “wyzwolonej macicy” czy o “rządzie tak gibkim, że wchodzi nam w c***i”.” – no takie powinny być hasła na strajkach, bo oburzają, dają do myślenia, czy aby na pewno tak nie jest? Górnicy również gdy chcą wywalczyć nie idą z grzecznymi transparentami

        zauważyłem że masz mało komentarzy, i zdecydowałem się skomentować, przepisywałem go ok dziesięć razy, żeby nie dawać się ponosić emocjom, mam nadzieję że Cię nie uraziłem niczym.

        swoją drogą poczytałem na temat ciąży u ludzi, i około w 15% przypadków, po zapłodnieniu (absolutnie prawidłowym) organizm kobiety potrafi sam usunąć dziecko, co mnie odrobinkę zaskoczyło, jeżeli mylę się, popraw mnie

        1. Na samym początku bardzo dziękuję za troskę o ilość komentarzy na mojej stronie oraz staranie by mnie nie urazić. Udało się 🙂 Naprawdę to doceniam 🙂

          Zaczynając od początku: jeżeli wiem, że człowiekiem jest się od poczęcia i wiem, że nie mogę odbierać drugiemu człowiekowi życia, logicznym wnioskiem jest, że aborcja jest złem. Nie staram się wcale ukryć, że tak myślę. Co więcej, aborcja jest złem w każdej sytuacji – bo zabić nie mogę też człowieka chorego, ani takiego, którego nie chcę na świecie, który sprawia mi cierpienie, chyba, że robię to w obronie własnej.

          ALE są sytuacje, w których, mimo, że aborcja nadal pozostaje złem, nie możemy za nią winić kobiety. Podejmuje taką decyzję, bo nie widzi dla siebie innego rozwiązania. Nie dostaje wystarczającego wsparcia, działa pod wpływem silnych emocji lub presji otoczenia. Chciałabym, żebyśmy skupili się bardziej na tym co zrobić, by ułatwić jej wybór. Tak jak pisałam – i aborcja i urodzenie dziecka będą wiązały się z wielkim cierpieniem. Tyle, że w przypadku drugiej sytuacji zawsze jest nadzieja na to, że z tego cierpienia wyniknie coś dobrego (np. rodzice dostaną szansę ujrzenia i pożegnania sie ze swoim dzieckiem, dziecko trafi do kochającej rodziny adopcyjnej, kobieta nie będzie miała wyrzutów sumienia i myśli “co by było gdyby jednak urodziła”, a może kobieta pokocha je i będzie chciała je wychowywać itd. – oczywiście nie mówię, że ZAWSZE tak będzie, ale jest na to nadzieja).

          Chyba sensem wszelkich strajków i protestów powinno być dobro ludzi a nie same zapisy w prawie. Naprawdę uważasz, że kiedy aborcja będzie legalna wszystkie kobiety w trudnej sytuacji odetchną z ulgą? Bo.. uff… już po kłopocie. Nie ma dziecka i spokój. Uwierz mi, znam wiele historii, gdzie takim kobietom wystarczyła tylko jedna rozmowa, jedno zapewnienie o pomocy i wsparciu by zdecydowały się urodzić. Bo tego właśnie potrzebują. Zatroszczmy się o CZŁOWIEKA, a nie o hasła i suche zapisy. Tekst był właśnie o tym, że w tej całej batalii zapominamy o konkretnym człowieku i jego konkretnym problemie.

          Piszesz, że za tego rządu nie widzisz szans na większą pomoc dla rodzin z uposledzonymi dziećmi. Za to całkowita legalizacja aborcji jest za tego rządu jak najbardziej prawdopodobna i dlatego warto o nią walczyć?

          Co do utraty ciąży, faktycznie zdarzają się poronienia i to częściej niż mogłoby się wydawać. Ale poronienie a aborcja to dwie różne kwestie. To, że ludzie umierają nie daje nam prawa żebyśmy ich zabijali…

          1. Ja się ograniczę do dwóch uwag technicznych.
            “Uwierz mi, znam wiele historii, gdzie takim kobietom wystarczyła tylko jedna rozmowa, jedno zapewnienie o pomocy i wsparciu by zdecydowały się urodzić. Bo tego właśnie potrzebują” – dowód anegdotyczny to dowód, który sam w sobie może być prawdziwy i weryfikowalny, użyty do osiągnięcia konkluzji, która z niego nie wynika, zazwyczaj przez dokonanie generalizacji na podstawie niewystarczającej ilości danych. Termin często jest używany w kontraście do dowodów naukowych, takich jak medycyna oparta na faktach. Niektóre dowody anegdotyczne nie kwalifikują się jako naukowe, gdyż sama ich natura uniemożliwia badanie ich z użyciem metody naukowej. Nadużywanie dowodu anegdotycznego jest rodzajem błędu logiczno-językowego (źródło: wiki).

            Przy okazji – nauka nie zna pojęcia “poczęcia”, co zdajesz się sugerować. Zna pojęcia “zapłodnienia” i “zagnieżdżenia (źródło: wiki i wszystkie podręczniki z medycyny).

            Byłoby miło gdybyś to sprostowała i nie stosowała błędów logiczno-językowych, bo potem muszę toczyć dyskusje ze znajomymi, którzy Cię czytają 🙂 pozdrawiam

          2. Moje wpisy nie są artykułami naukowymi i wcale nie silę się, żeby takie były 🙂 Mimo wszystko dziękuję za wklejenie definicji dowodu anegdotycznego, dzięki któremu komentarz brzmi bardziej elokwentnie. Wpasowuje się on w ideę mojego wpisu. Nic nie jest albo czarne albo białe – na każdą sytuację znajdziemy dowód anegdotyczny i tak właśnie robią osoby ze skrajnymi poglądami.

            Poczęcie to rozpoczęcie ciąży (według SJP skoro powołujemy się na źródła 🙂 ). Jeżeli użycie go przeze mnie wpływa negatywnie na odbiór wpisu możemy użyć zamiennie słowa zapłodnienie 🙂

  2. Akurat Twoj komentarz powolujacy sie na dowod anegdotyczny jest wyjatkowo jednokolorowy – zawiera dosyć oczobitny błąd logiczny (bo dowodzenie anegdotyczne jest wlasnie bledem logicznym), co czyni go wybitnie czarnym (merytorycznie nieprzydatnym). Prosciej to napisze – Twoje twierdzenie, ze kobietom wystarczy wsparcie psychologa by nie zdecydowaly sie na aborcje i byly szczesliwymi matkami jest nieprawdziwe. Opierasz je na przykladzie jednostkowym. Bez trudu mozna zas wskazac przyklady sytuacji odwrotnych, w krajach gdzie kobiety taka opieka sa otoczone, a i tak sie decyduja na aborcje, albo nie decyduja i żałują swojej decyzji.
    Takze ponawiam prosbe – przestań szerzyć nieprawdę.
    Ponadto moje poglądy, co zdajesz się insynuować, nie są skrajne. Dawanie wyboru innym ludziom nie jest skrajne. Postawą skrajną jest decydowanie za innych ludzi, na siłe i wbrew ich woli. Postawą skrajna byloby przymuszanie do aborcji (przy czym nikt z ruchu feministycznego, znowu wbrew tego co insynuujesz, tego nie propaguje). Postawa rownie skrajna byloby przymuszanie kobiet do rodzenia dzieci, bez wzgledu na okolicznosci (czyli Twoja postawa).
    Krytykujesz skrajnosc (w dodatku wyimaginowaną) sama propagując rozwiazanie skrajne i jeszcze nie widzisz w tym hipokryzji. A w ramach przypudrowania swoich skrajnych pogladow podajesz propozycje objecia kobiet (przymuszonych najpierw do urodzenia) szeroką opieką psychologa, pomocy spolecznej, podajac to jako uniwersalne rozwiazanie problemow kobiet. Fajnie, ze chcialabys takiej opieki. Szkoda ze nie zauwazylas, iż takie same postulaty sa i byly zawsze wyglaszane przez ruchy feministyczne, ktore tak zaciecie krytykujesz. Obecny glosny sprzeciw dotyczy zas propozycji jeszcze bardziej skrajnego ustawodawstwa, kompletnie odbierajacego wybor, a nie kwestii szczegółowych rozwiazań opieki nad kobietami.
    Mam nadzieje, że napisalem to wystarczajaco jasno.

    P.s. słownik jezyka polskiego nie jest niestety powszechnym podrecznikiem na medycynie, a mowimy o kwestiach stricte medycznych. Chcesz zabierac głos w takiej dyskusji to rób to merytorycznie poprawnie.

    1. Bardzo mi przykro, że mój wpis został przez Ciebie niezrozumiany i przerysowany oraz, że wzbudza w Tobie tyle złości. Chciałam pokazać swój punkt widzenia na tę sprawę i chyba mam do tego prawo? Jak na osobę, która jest za wolnym wyborem masz chyba trochę mało tolerancji dla osób mających inne zdanie niż Ty sam. Znowu mogę napisać kilometrową odpowiedź i możemy się tak przerzucać bez końca, ale będzie to tylko starta Twojego czasu 🙂 Zachęcam do założenia własnej strony i dzielenia się tam swoimi opiniami (pozbawionymi oczywiście błędów logicznych i niemedycznego nazewnictwa 😉 ).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *