INICJATYWY, MIEJSCA

Kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat

Okno życia na Hożej 53 w Warszawie uratowało już 16 dzieci. Ostatnie nieco ponad miesiąc temu. Mama dała mu na imię Kubuś. W liście wyznała, że, choć bardzo żałuje, nie ma innego wyjścia. Dziś Kubuś prawdopodobnie już ma lub lada moment będzie miał nową rodzinę

Pierwsze było koło

Początki idei okien życia sięgają średniowiecza. Kołowrotki, albo inaczej koła podrzutków, były najczęściej zrobione z kół od wozów konnych zamontowanych na pionowej poręczy w otworach klasztornych murów. Między szprychami montowany był wiklinowy kosz, do którego wkładano dziecko i przekręcano kołowrotkiem tak by znalazło się ono po stronie dziedzińca. Zakonnice słysząc płacz dziecka zajmowały się nim, a później szukano rodziny, która mogłaby wziąć je pod opiekę. Współcześnie, do idei powróciła w 1999 roku niemiecka pastorka Gabriele Stangl. Spotkała kiedyś kobietę, która w wyniku gwałtu zaszła w ciążę, a po urodzeniu swoje dziecko zabiła i pochowała w lesie. Chcąc zapobiec kolejnym dzieciobójstwom i porzuceniom, Gabriele Stangl stworzyłą pierwsze współczesne okno życia w berlińskim szpitalu.

Tak to działa

Obecnie w całej Polsce istnieje ponad 60 okien życia. Od kiedy funkcjonują, pozostawiono w nich ponad 100 dzieci. Znajdują się głównie przy zakonach, ośrodkach Caritas i domach dziecka. Ostatnie powstało w domu prywatnym w Lubawie. Ich działanie nie jest uregulowane prawnie, ale wszystkie mają określone procedury postępowania. Są specjalnie przygotowane – ogrzewane i wentylowane, z miejscem na położenie niemowlaka. Mama zostawia dziecko anonimowo i bezpiecznie, bez żadnych konsekwencji. W ciągu 6 tygodni może jeszcze zmienić zdanie i po nie wrócić. Sygnał uruchamia się krótki czas po włożeniu dziecka. Nie od razu, tak by mogła odejść niezauważona. Osoby dyżurujące przy oknie wzywają karetkę i dziecko zabierane jest do szpitala na badania. Bardzo szybko nadaje się mu tożsamość i uruchamia proces adopcyjny. Dzięki temu dzieci z Okien Życia szybko trafiają do nowych rodzin.

Życie czy tożsamość?

Każda informacja o kolejnym pozostawionym dziecku wywołuje mieszaninę smutku i radości. Oddzielenie dziecka od matki zawsze wiąże się z jakąś dramatyczną historią. Być może ze skrajnym ubóstwem, może brakiem wsparcia ze strony partnera, albo poczęciem w wyniku gwałtu czy z przymuszaniem do aborcji. Często jedyną informacją na temat pozostawionych dzieci jest imię i data urodzenia. Ich tożsamość pozostaje nieznana. ONZ wzywając kilka lat temu Polskę do zamknięcia Okien Życia powoływało się właśnie na prawo dziecka do poszanowania tożsamości. Czy jednak jest ono ważniejsze od prawa do życia?

Oczywiście Okna Życia nie są rozwiązaniem idealnym, ale pewną ostatecznością. Na pewno nie są w naszym kraju nadużywane. Najważniejsze jest to, że dzieci zostały uratowane. Dostały szansę na spokojny rozwój i kochającą rodzinę. Ich mamy zrobiły dla nich wszystko co mogły najlepszego – dały im życie i oddały pod opiekę, której same nie były w stanie zapewnić.

A jakie jest Wasze zdanie na temat Okien Życia? Warto czy nie warto?

 

(Sponsorem tytułu jest Matka Teresa)

Tagged ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *