MAŁŻEŃSTWO

Nie masz apetytu? Zostaw męża

Na łamach poczytnego brytyjskiego dziennika „The Guardian” przepisem na szczęście podzieliła się z czytelnikami Nichi Hodgson – dziennikarka, pisarka, specjalistka od relacji międzyludzkich. Jest ciekawy tytuł, są amerykańscy naukowcy, są konstruktywne wnioski. Czego chcieć więcej?

Przeglądam stronę The Guardian w poszukiwaniu newsa. Dziennik lewicujący, więc może znajdę coś z innego ogródka. Nie trwa to długo, mam coś ciekawego!

 If you’re in a bad marriage, don’t try to mend it – end it (Jesteś w złym małżeństwie? Nie próbuj go naprawiać – zakończ je)

Nichi Hodgson w swoim artykule stara się przekonać czytelnika, że próba naprawy małżeństwa przeżywającego trudności nie ma żadnego sensu. Zdanie „Mend it, not end it!” („Napraw to, zamiast kończyć”) uważa za konserwatywną mantrę i przeżytek z epoki wiktoriańskiej.

Oczywiście autorka powołuje się na wyniki badań amerykańskich naukowców, które jak wiadomo są najlepszym kryterium moralnych osądów. Otóż okazało się, że długoterminowe badania przeprowadzone wśród 373 małżeństw z Nevady i Michigan potwierdziły to, co jak zauważa Hodgson „emocjonalnie bystrzy podejrzewali już od lat”, a mianowicie, że walka o utrzymanie małżeństwa nie prowadzi do szczęśliwego życia. Co więcej, ciągłe spory o ważne tematy takie jak dzieci, pieniądze czy teściowie „aktywują uwalnianie hormonów stresu, powodują stany zapalne w organizmie i zmiany w regulacji apetytu oraz zaburzają funkcjonowanie układu odpornościowego”. Złe małżeństwo jest zatem tak samo szkodliwe jak nadmiar alkoholu lub chroniczny stres w pracy.

Jak uważa Hodgson, konserwatyści mówią tylko „naprawiaj, nie kończ” bez przedstawienia strategii potrzebnej do utrzymywania długofalowych relacji. Zamiast więc, w opozycji do tradycjonalistów, uczyć ludzi jak budować relacje, woli mówić, że utrzymywanie małżeństwa jest bez sensu (przypomina mi to trochę debaty o aborcji: państwo nie pomaga niepełnosprawnym, więc nie walczmy o pomoc dla niepełnosprawnych tylko o prawo do aborcji…).

No ale nie, nie, nie… zaraz… autorce chodzi przecież o małżeństwo przeżywające trudności! Bo to nie jest tak, że wszystkie je przechodzą! Bo przecież nie wszyscy się kłócą i nie wszyscy przeżywają kryzysy, a dopasowanie się w małżeństwie jest przecież kwestią przypadku, a nie wynikiem własnej pracy i zaangażowania … 😉

Hodgson nawiązuje do przypadków przemocy domowej, żeby wzmocnić przekaz, ale widać, że w tekście nie chodzi tylko sytuacje skrajne. Jako dobry powód zakończenia małżeństwa podaje np. to, że jedna osoba „nie jest już zakochana w drugiej”. Przywołuje też własne doświadczenia i wspomina radość z jaką przeżywała rozwód swoich rodziców (a także następne, w ich kolejnych związkach). Lepiej bowiem było oglądać ich oddzielnie niż razem, męczących się w swoich relacjach.

Chciałoby się zatem panią Hodgson zapytać o to, jaką życiową filozofią się kieruje? Co jest dla niej najwyższą wartością? Dobry apetyt? Układ odpornościowy? Jaki w ogóle sens ma zawieranie małżeństwa? Może odpowiedź znajdziemy w powieści erotycznej z wątkami autobiograficznymi, którą przetłumaczono również na język polski? (tytułu nie podam, i tak zrobiłam już zbytnią reklamę 😉 ).

A zatem, drodzy małżonkowie, dbajcie o swoje zdrowie! Dbajcie o apetyt! Nie przejmujcie się mężem, żoną, dziećmi i teściami. Nie walczcie z przeciwnościami! To tylko utrudni Wam życie, sprawi, że będzie Wam nieprzyjemnie. A po co Wam to?

Jak śpiewała Kayah: „Po co po co po co po co?”

 

Tagged ,

4 thoughts on “Nie masz apetytu? Zostaw męża

  1. Nie ma rzeczy, które będą wszystkim odpowiadały. Zdecydowanie się zgadzam z tym, ze jeśli jest się w nieszczęśliwym związku (niezależnie czy przed czy po ślubie) lepiej jest to skończyć i wypracować jakieś sensowne porozumienie odnośnie opieki nad dziećmi, niż kazać im kisić się w nieszczęściu rodziców.

    Po co brać ślub? Może właśnie nie wszyscy powinni.

    1. No właśnie jest zasadnicza różnica między kończeniem związku przed i po ślubie. Jeśli przysięgamy komuś, że będziemy z nim do końca życia na dobre i na złe, a mamy z tyłu głowy myśl, że jak coś będzie nie tak to się rozwiedziemy, wtedy ślub jest zawierany nieważnie i nie ma to żadnego sensu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *