WARTO POCZYTAĆ

Chyba jestem feministką…

Taka oto książka wpadła mi ostatnio w ręce. Serdecznie ją Wam polecam, bo poza ciekawą treścią gwarantuje bezcenny widok –  przerażenie w oczach Waszego mężczyzny. Bój się mężu, bój 🙂

Równi ale różni

Pojęcie feminizmu kojarzyło mi się do tej pory niezbyt pozytywnie, z tematami, z którymi w żaden sposób się nie utożsamiam. Istnieje jednak tzw. nowy feminizm, o którym wiele mówił Jan Paweł II. O godności i “geniuszu kobiety”, objawiającym się głównie w relacjach międzyludzkich, zwłaszcza w życiu rodzinnym (ale nie tylko!) pisał m.in. w  Liście do kobiet i Liście apostolskim “Mulieris dignitatem”Nowy feminizm opiera się na prostej myśli – kobiety i mężczyźni są sobie równi, ale różnią się! Płeć nie jest czymś sztucznym i społecznie skonstruowanym. Różnimy się fundamentalnie, nie tylko na poziomie biologicznym ale też psychicznym i duchowym. Podkreślajmy i doceniajmy różnice, nie dyskryminując ale też nie naśladując siebie nawzajem. Naprawdę szczęśliwi będziemy żyjąc w zgodzie ze swoją naturą. 

Mama w pracy

“Stary feminizm” walczył o wkroczenie kobiet we wszystkie sfery życia publicznego i zawodowego, w których dotychczas panowali mężczyźni. Było to z założenia słuszne, niestety opierało się często jedynie na ich naśladowaniu i zajmowaniu męskich stanowisk według męskich zasad. Jak pisze J. H. Matlary :rzeczywisty radykalizm emancypacji polega na wolności bycia naprawdę sobą, bycia kobietą na kobiecych warunkach”W większości albo jesteśmy matkami, albo chcemy kiedyś nimi zostać, jednak wykonywana praca bardzo często nie stwarza odpowiednich warunków, by móc w zadowalający sposób pogodzić ją z macierzyństwem. Bycie mamą jest przez wielu pracodawców traktowane jako problem. A przecież matki powinny być porządane jako pracownicy, ponieważ są dobrze zorganizowane, zmotywowane i skupione na działaniu bo nie mają czasu na pierdoły. Jak zauważa autorka “Same kobiety pozostaną wyalienowane dopóty, dopóki będą musiały udawać, że bycie matką jest czymś ubocznym, zajęciem w wolnych chwilach i czymś, co nie ma związku z ich życiem zawodowym ani żadnych dla tego życia następstw”

Kobiety w polityce

J.H. Matlary mocno podkreśla sens obecności kobiet w polityce – po to by mieć taką samą władzę jak mężczyźni i realny wpływ na decyzje polityczne. Według niej, kobiety mogą zaproponować inne sposoby rozwiązywania konfliktów, propagowanie pokoju, podkreślanie wartości życia, dbanie o dobro rodziny i o odpowiednie warunki macierzyństwa (np urlop macierzyński, bezpieczeństwo zatrudnienia, ulgi podatkowe itd.). Kobiety-matki mogę również wnieść do polityki realizm i pokorę. Jak pisze, “najlepszym lekarstwem na nadmierne poczucie własnej ważności jest powrót do domu i umycie kuchennej podłogi przy wtórze krzyków dzieci, które domagają się jedzenia, uwagi i zabawy”.

PS

Autorka jest profesorem nauk politycznych, byłą minister spraw zagranicznych Norwegii i matką czwórki dzieci.  Książka nawiązuje więc głównie do sytuacji kobiet pracujących zawodowo i/lub udzielających się w polityce. Oczywiście mamy całkowicie poświęcające się rodzinie i pracujące w domu powinny być jak najbardziej docenione!!! Wykonują niesamowitą robotę 24 godziny na dobę. Wiem jednak, że na dłuższą metę nie jest to droga dla wszystkich 🙂

A jeżeli jesteście zainteresowane odkrywaniem swojego “kobiecego geniuszu” i formacją w duchu nowego feminizmu, zobaczcie stronę Serce Kobiety i projekt uBOGAcONA na fejsbuku 🙂

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *