MACIERZYŃSTWO, WYDARZENIA

Czy opłaca się być rodzicem?

Od dłuższego czasu szukałam pretekstu, żeby pojechać do Poznania. W tym mieście zaczęłam swoje studenckie życie, mieszkałam w nim dwa lata i mam do niego ogromny sentyment. Poza tym mieszka tam Ala, która smaży najlepsze naleśniki 😉 Właśnie nadarzyła się idealna wprost okazja – I Ogólnopolska Konferencja Parentologiczna.

Czym jest parentologia? 

Parentologia jest próbą zintegrowania wiedzy naukowej o rodzicielstwie. Choć podczas konferencji dominowały wykłady psychologiczne, zahaczono też o pedagogikę, medycynę czy nawet filologię polską.  Prelegenci starali się odpowiedzieć na szereg pytań: Kim jest rodzic? Jakie są współczesne rodzaje rodzicielstwa? Jakie są postawy wobec rodzicielstwa? Dowiedziałam się na przykład, że postawa antyrodzicielska (antynatalizm) nie jest wcale aż tak rzadkim zjawiskiem. Przeciwnicy prokreacji obchodzą nawet swoje „święto” co roku 17 czerwca. Przytoczono też przypadek Raphaela Samuela, który pozwał swoich rodziców za to, że „zmusili go do życia”. Powstała nawet książka „No kids. 40 good reasons not be a mother”, z której dowiemy się dlaczego dzieci to samo zło 😉

To kiedy to dziecko?

Podobno nie ma idealnego czasu na dziecko. Ja dowiedziałam się, że „punktualne rodzicielstwo” to takie, w którym możemy zgrać trzy zegary: biologiczny, społeczny i psychiczny. A rodzicielstwo niepunktualne? To np. rodzicielstwo nieletnich. Skrajnym przykładem jest tu przypadek Liny Mediny, która urodziła dziecko w wieku… 5 lat!!! Na drugim biegunie stawiamy rodzicielstwo w wieku senioralnym. Tu z kolei przytoczono historię Anatolii Vertadelii, która podobno urodziła mając 101 lat (choć teraz, przeglądając internet, widzę, że ta historia jest jednak fake newsem…). 

O „kiepskich” zarodkach

Drugiego dnia podjęto trudny temat niepłodności. Prezentował go lekarz prowadzący klinikę in-vitro. Ciekawe było usłyszenie perspektywy osoby zajmującej się tym tematem, choć sama się z tą procedurą nie zgadzam. Trudne było dla mnie w odbiorze, zwłaszcza gdy pan doktor opowiadał, o tym, że zwiększenie szans na powodzenie odbywa się dzięki diagnostyce preimplantacyjnej. Lekarz bierze „pod lupę” kilka otrzymanych zarodków i porównuje je pod kątem genetycznym. Ten „dobry” jest wykorzystywany, te „kiepskie” są niszczone. Uwagę tę obrazowało zdjęcie mikroskopowe trzech zarodków, z których dwa były przekreślone czerwoną linią… Jak mówił pan doktor, diagnostyka preimplantacyjna nie tylko zwiększa szansę na powodzenie procedury, ale też minimalizuje ilość „porzuconych” zarodków… Jest to tym bardziej smutne, gdy wiemy, że w toku rozwoju ciąży zachodzi w organizmie dziecka tyle zmian, że często wady pojawiające się na początku, przy urodzeniu już nie występują. Być może my też na początku byliśmy „kiepscy”?

Czego jeszcze się dowiedziałam?

Ale żeby nie kończyć tak (w mojej opinii) przygnębiająco, powiem Wam czego jeszcze się dowiedziałam 🙂 Choćby tego, że jako młoda mama i kobieta w ciąży jestem wyjątkowo łakomym kąskiem dla specjalistów od marketingu i że wiedzą o mnie więcej niż mi się wydaje. Że wewnętrzna motywacja do rodzicielstwa sprzyja podejmowaniu pozytywnych praktyk rodzicielskich. Że młodzi rodzice tak bardzo skupiają się na zapewnieniu dobrej przyszłości swoim dzieciom, że zapominają, żeby być z nim „tu i teraz”. Że bojąc się być zbyt autorytarnym wobec dziecka przerzucamy na nie władzę i odpowiedzialność rodzicielską. A także tego, że ojcostwo jest świetną drogą do samorealizacji mężczyzny. Jak widzicie, tematy były bardzo różnorodne i było ich całkiem sporo.

Teraz wracam już do mojej kochanej rodzinki realizować te wszystkie cele wychowawcze i postawy rodzicielskie, czyli po prostu ich wyściskać, wycałować i powiedzieć, że kocham ich najbardziej na świecie!

Tagged ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *